22:27

Demakijaż

Demakijaż
Jeśli chodzi o demakijaż, to jestem zdeklarowaną wielbicielką żeli do mycia i płynów micelarnych. Dziś przygotowałam dla Ciebie post na temat jednego z najbardziej znanych płynów - Bioderma Sensibio H2O ( tu wersja AR) oraz niestety trochę mniej znanego łagodnego żelu oczyszczającego do twarzy Sensibio Gel Moussant. Mam nadzieję, że po tym poście się to zmieni ;) 


 

Ku jasności nie jest to post sponsorowany. Płynu zużyłam już X opakowań, natomiast żelu rozpoczełam właśnie drugie opakowanie.

Zacznę od płynu micelarnego Sensibio H20 o którym krążą już legendy ;)

SENSIBIO H20 Ar
Opakowanie jest minimalistyczne; plastikowa, przezroczysta butelka. W przypadku serii Sensibio z różowymi detalami na etykiecie. Dozowanie produktu jest bezproblemowe. Płyn, jak na micele przystało, nie pachnie - jest hipoalergiczny i oczywiście nie zawiera parabenów.

Za co go cenię? Za to, że daje mi poczucie komfortu dobrze oczyszczonej skóry, nie podrażnia ani nie szczypie w oczy. Bardzo skutecznie usuwa makijaż, wystarczy chwilę przytrzymać płatek, nie ma konieczności silnego pocierania. Czy użyję delikatnego podkładu mineralnego czy cięższego fluidu, wiem, gdy sięgnę po ten dermokosmetyk makijaż zostanie dokładnie usunięty.


Zawarte w Sensibio H2O AR estry kwasów tłuszczowych, elementy składowe miceli, są podobne w swojej budowie do fosfolipidów błon komórkowych i pomagają odbudować warstwę hydrolipidową skóry.

Nie pozostawia również na skórze warstwy żadnej lepkości. Skóra po zastosowaniu jest dobrze oczyszczona, fajnie odświeżona, równocześnie nie ma tu mowy o żadnym ściągnięciu, czy przesuszeniu.
Ma tylko jedną wadę - cenę. Ja zazwyczaj dokonuję zakupu podczas promocji. Płyn często jest dostępny w dwupaku 2x 500 ml za około 60 zł. Mimo to pamiętajmy, że jest to produkt wysokiej jakości, potrafi nam wystarczyć na ponad 6 miesięcy stosując go 2x dziennie. 
Gdy przeliczymy: kupując tanie płyny micelarne o małych pojemnościach co miesiąc, wydatek jest niemal identyczny. Różnica jest taka, że w przypadku płynu z Biodermy płacimy jednorazowo, a tutaj cena nam się rozbija na więcej miesięcy.

Łagodny żel oczyszczający do twarzy z serii Sensibio 


Nie wyobrażam sobie codziennego demakijażu bez użycia, wody. Po prostu nie ;)

Gel ma pojemność 200ml. Całość utrzymana jest w przyjemnej dla oka, różowej kolorystyce, nawiązującej do pozostałych kosmetyków z serii Sensibio. Zaopatrzony jest w pompkę z funkcją "stop-open"- zero przeciekania czy uciekających nakrętek. Uffff! ;)

Opakowanie kryje w sobie przezroczysty produkt o konsystencji delikatnego i dosyć rzadkiego żelu. Zaletą jest jego delikatny zapach, który nie drażni podczas mycia i szybko się ulatnia. 


Gel nałożony na zwilżoną wodą skórę zamienia się w lekką i delikatną, niezbyt obfitą białą piankę, dzięki której jego użycie jest na prawdę przyjemne. Dobrze się rozprowadza i równie łatwo zmywa, nie pozostawiając na skórze żadnego filmu. Dobrze się sprawdza się podczas porannej, jak i wieczornej pielęgnacji.

Po jego użyciu skóra jest oczyszczona i odświeżona, a co najważniejsze żel nie powoduje nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Nie podrażnia skóry i nie wzmaga zaczerwienień, dobrze oczyszcza strefę T nie przesuszając przy tym pozostałych, delikatnych partii mojej twarzy. Dermokosmetyk nadaje się także do demakijażu oczu. Idealny do każdego rodzaju skóry od naczyniowej ( KLIK) do trądzikowej.

Produkty o których dzisiaj napisałam lubię, sama używam i bardzo Ci polecam. Oczywiście nie są to tylko jedyni moi ulubieńcy, ale o innych jeszcze napiszę ;) 


A Ty znasz te produkty? Kojarzysz dermo kosmetyki marki Bioderma? Czy może posiadasz jakiegoś innego ulubieńca w kategorii demakijażu :) Chętnie poznam Twoją opinię ;)

mgr Sylwia Tomaszewska 
kosmetolog

22:07

DIY- Domowe serum z witaminą C

DIY- Domowe serum z witaminą C
Chyba nie muszę przypominać , jak ogromną jestem fanką witaminy C. Na temat jej cudownych właściwości wit. C pisałam w drugim poscie ( KLIK )

Jeśli widzę kosmetyk z nią nie mogę się powstrzymać by go nie przetestować.  
Psssst mój mąż mówi, że to już uzależnienie ;) 


Wypróbowałam te najpopularniejsze i te najbardziej „ekskluzywne”, które witaminę C mają tylko w nazwie nie w składzie. 

Na pytanie moich pacjentów, które serum polecam. Odpowiadam wprost: to zrobione samemu w domowym zaciszu o najprostszym składzie bez dodatkowych ulepszaczy.

Postanowiłam więc pokazać Ci jedną z najprostszych receptur do wykonania takiego serum wykorzystując kilka składników dostępnych w każdej aptece nie przekraczając 15zł.

Kwas askorbinowy to jedna z form witaminy C, która jest najbardziej skuteczna w zastosowaniu zewnętrznym.

W roztworze wodnym jest bardzo niestabilny i traci swe dobroczynne właściwości jako przeciwutleniacz. Natomiast roztwór kwasu askorbinowego w glicerynie jest kilkakrotnie stabilniejszy od roztworu wodnego.

Gliceryna jest składnikiem nawilżającym, który wiąże wilgoć w naskórku. Można spotkać się z uwagami, że w dużym stężeniu może wysuszać gdyż będzie wyciągać wilgoć z głębszych warstw naskórka zwłaszcza jeśli powietrze jest suche.

To akurat nie problem bo gliceryna w dużych stężeniach działa okluzyjnie na skórę czyli pokrywa ją warstwą, która działa regeneracyjne.


Preparaty są oparte na glicerynie, w której rozpuszczona została witamina C w postaci kwasu askorbinowego. Wszystkie są doustnymi suplementami wit. C dla dzieci.

Najczęściej w aptekach znajdziemy:
  • CEVIKAP 30ml ok. 7zł
  • CEBION 30 ml cena: 14zł
  • JUVIT C 40 ml około 9zł

Przejdźmy do meritum postu czyli, czas na:

Przepis na 10ml serum z witaminą C 5% + 1 lub 2% E


Potrzebujesz :
  • małą buteleczkę z ciemnego szkła z pipetą lub dozownikiem kropel. Pamiętaj, że przed przystąpieniem do tworzenia należy ją dokładnie wymyć, wyparzyć i zdezynfekować alkoholem. tak aby była czysta i sucha
  • witaminę C w kroplach
  • witaminę E w kapsułkach (opakowanie 30 kapsułek kosztuje 5zł ) lub w kropelkach. Dawka 100
  • odrobinę wody destylowanej ( NIE, dla wody z kranu, zawiera ona metale ciężkie, które natychmiast doprowadzą do rozkładu wit. C)
 
Wykonanie: 

Jednorazowo wykonujemy małe ilości serum. Możesz od razu wykonać w buteleczce, na której wcześniej zaznaczamy kreską poziom 10ml. 

Dobrze też wykorzystać strzykawkę lub plastikową miarkę dodawaną do odmierzania syropów.

Odmierz 5ml Juvit C lub inną,
Otwórz igłą kapsułkę witaminy E i dodaj:
  • 1x sztukę przy cerze tłustej co nam da ok 1% witaminy E,
  • 2x sztuki przy cerze suchej  co nam da ok. 2% witaminy E.

Za każdym razem mieszaj cały płyn.
Dodaj wodę destylowaną do 10ml i wytrząsamy buteleczką.

_______________________________________________________________

Jednorazowo tworzymy małe ilości serum, gdyż witamina „C” jest bardzo niestabilna – mieszaninę przechowujemy w chłodnym i ciemnym miejscu.

Przed każdym użyciem mocno potrząśnij buteleczką, bo kwas może się delikatnie krystalizować. Stosuj je rano pod krem z filtrami lub wieczorem, najlepiej raz dziennie.

Najlepiej zacząć nakładać serum na skórę pod oczami (pięknie rozjaśnia cienie pod oczami), a następnie na resztę twarzy, szyję, dekolt, pozostałość warto wetrzeć w dłonie. 

Serum wchłania się ekspresowo, czasem lekko szczypie, co mija po paru sekundach.

Będzie trwałe maksymalnie 14 dni, po tym czasie resztki wyrzucamy lub blisko końca 2 tygodnia wykorzystujemy serum do ciała.

Wit. C w postaci kwasu askorbinowego nie łączymy z:

-witaminą A
-ekstraktami roślinnymi
-d-pantenolem

Stosując systematycznie domowe serum zauważysz, że skóra nabiera blasku, jest promienna oraz rozświetlona. Uszczelni naczynia krwionośne oraz rozjaśni przebarwienia. I czego chcieć więcej ;)



Aaaaaa zapomniałabym, warto też wspomnieć, że nasza mieszanina wzmacnia również działanie filtrów ale oczywiście ich nie zastępuje. Więc nie rezygnujemy z ochrony przeciwsłonecznej. ;)   o SPF już niedługo :)

Mam nadzieję, że zainteresowałam Cię dzisiejszym wpisem. Według mnie domowe serum z wit. C jest świetną alternatywą dla wielu płynnych „kremów”, które są albo bardzo drogie, albo trudno dostępne, albo mają witaminę „C” tylko w nazwie.
 
Sylwia Tomaszewska
mgr kosmetologii

22:29

Znana od lat, zachwyca do dziś

Znana od lat, zachwyca do dziś
Była doskonale znana w starożytnym Egipcie i Rzymie: bogate Rzymianki dodawały wodę różaną do wanny, a także do wody pitnej i innych napojów i nacierały się różanym olejkiem.

Woda różana- jednych zachwyca, innym kojarzy się tylko ze starszymi paniami i ich nobliwymi perfumami z wyraźną, kwiatową nutą. ;)



Mnie jej zapach nie zachwyca, ale... zdecydowanie przekonuje właściwościami między innymi: nawilża, rozjaśnia, oraz działa przeciwzmarszczkowo. 
Ponadto regeneruje skórę wrażliwą i przesuszoną, ze skłonnością do pękających naczynek. Sprawia,
że skóra staje się elastyczna i gładka.

Niestety ta woda którą zobaczycie na zdjęciu nie jest to czysta woda różana, ponieważ zawiera w składzie glikol propylenowy i sorbinian potasu, ale spokojnie te składniki nam nie zaszkodzą :)


WODĘ RÓŻANĄ MOŻEMY STOSOWAĆ NA WIELE SPOSOBÓW:

TONIK DO TWARZY

W tej roli sprawdza się wręcz genialnie. Świetnie odświeża, koi i nawilża skórę. Jest to chyba najtańszy naturalny tonik dostępny na rynku. Po wcześniejszym umyciu twarzy nakładam odpowiednią ilość na wacik, przemywam nim twarz i czekam aż wchłonie się do samego końca i nakładam krem :)

Najlepiej tak robić po każdym kontakcie cery z wodą, np. po umyciu twarzy żelem. Taka procedura przywróci skórze odpowiedni poziom pH ( woda ma pH=7, a skóra około 5,5). oraz sprawi ,że substancje zawarte w kosmetykach, które nałożymy później będą się lepiej wchłaniać.

ZMĘCZONE OCZY

Na ból lub zmęczenie oczów, najlepszy będzie okład z wody różanej, który przyniesie kojące uczucie ochłodzenia.



ZAKAŻENIE SKÓRY

Stosowana w stanach zapalnych skóry, na wypryski, w leczeniu ran, oraz oparzeń słonecznych przywróci prawidłowy stan skórze suchej, łuszczącej się oraz skórze tłustej. 

DODATEK DO MASECZEK

Wody różanej warto też dodawać do maseczek, które musimy rozrobić z jakimś płynem. Taki zabieg jest szczególnie polecany przy cerach wrażliwych, dojrzałych i naczynkowych. Woda wtedy nie będzie tylko bazą, z którą mieszamy proszek, ale także będzie pełniła funkcję nawilżającą i kojącą skórę.

UKĄSZENIA OWADÓW

Świetna jako maść na ukąszenia owadów, pomaga pozbyć się uczucia swędzenia oraz zmniejsza stan zapalny.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW 

Woda różana jest stosowana do produkcji środków do pielęgnacji włosów, takich jak szampony, czy odzywki do włosów. Woda różana wzmacnia cebulki, stymuluje wzrost włosów i odżywia skórę głowy, umożliwiając niezakłócony przepływ krwi w skórze głowy, zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów. 

DODATEK DO KĄPIELI

Kąpiel z jej dodatkiem koi zmysły i działa relaksująco.

W FORMIE MGIEŁKI DO WŁOSÓW

Jest to szybki i sprawdzony sposób, aby nawilżyć włosy, przy tym nie obciążając ich. Niektóre odżywki w sprayu zawierają ciężkie silikony, które mogą przyczynić się do szybkiego oklapnięcia i utraty świeżości włosów. Woda różana jest lekka, dlatego mogą jej używać również osoby o przetłuszczających się włosach.

W FORMIE PŁUKANKI DO WŁOSÓW

Płukanie włosów wodą różaną sprawi, że będą ujarzmione, lśniące i gładkie oraz uelastycznione.. Możesz na przykład wymieszać wodę różaną z sokiem z aloesu i octem jabłkowym. Powstałą miksturą płucz włosy po ich umyciu.

Wodę różaną znajdziecie na pewno w sklepach ze zdrową żywnością oraz w drogeriach internetowych, 250 ml to koszt około 8- 9zł :)


A Wy lubicie wodę różaną? Stosujecie? Może znacie inne jej wykorzystanie?:)

Sylwia Tomaszewska
mgr kosmetologii

19:59

Gdy z upływem lat rumiane lico przestaje być atutem

Gdy z upływem lat rumiane lico przestaje być atutem
Kiedyś rumiane policzki uznawane były za symbol zdrowia, teraz trochę się pozmieniało ;) Rumiane lico nie jest już atutem, a wręcz przeciwnie przez wiele osób uznawane jest za wadę i staje się krępujące.

Dziś postanowiłam poruszyć temat skóry naczyniowej, pojawia się ona u tak licznej grupy osób, że w niektórych publikacjach uznawana jest za problem cywilizacyjny. Postaram się w tym poście przybliżyć Ci jak powinnaś/ powinieneś o nią dbać.

 

Ku jasności: NIE jesteśmy posiadaczami skóry naczyniowej jeśli:
  1. mamy kilka pękniętych naczynek przy nosie wszyscy kiedyś mieliśmy katar i męczyliśmy chusteczkami swój nos.
  2. zauważymy kilka teleangiektazji na kościach policzkowych, czy brodzie - jako najbardziej wystające części twarzy są także najbardziej narażone.
Skóra naczyniowa jest cerą problematyczną, a głównymi jej cechami są rozszerzone naczynia krwionośne, pojawiający się i znikający rumień, uczucie pieczenia, wrażliwość i nadwrażliwość skórna oraz skłonność do powstawania stanów zapalnych. Najczęściej ma jasny i porcelanowy koloryt.


W początkowych fazach powstawania cery naczyniowej rumień występujący na twarzy ma tendencję do pojawiania się i znikania. Z czasem jednak dochodzi do utrwalenia tych zmian, naczynka włosowate stają się coraz słabsze i zaczynają pękać, pozostawiając trwałe ślady widoczne na skórze - teleangiektazje (tzw pajączki).

Wrażliwość naczyń krwionośnych to główne przyczyny powstawania trądziku różowatego, który bardzo często występuje u osób mających cerę naczyniową, ale o tym w innym poście ;) Dziś skupmy się jedynie nad naczyniową :)

Jej  prawidłowa pielęgnacja  polega na:

-zwiększeniu elastyczności oraz uszczelnieniu naczyń krwionośnych
-wzmocnieniu naturalnej bariery ochronnej skóry dzięki regularnemu nawilżaniu oraz stosowaniu wzmacniających składników
-zamykaniu punktowych naczynek oraz redukcji rumienia
-rozjaśnieniu kolorytu skóry

Dobre Rady:
  • unikaj tzw. szoku termicznego, częstych zmian temperatury, zarówno w lecie jak i w okresie zimowym, 
    • ogranicz mocną kawę, alkohol (w szczególności czerwone wino) oraz nikotynę, 
    • unikaj gorących kąpieli i nie korzystaj z saun,
    • wyeliminuj produkty zawierające w swoim składzie alkohol, mydła oraz silne detergenty, 
    • ogranicz nadmierny wysiłek fizyczny,
    • unikaj gorących potraw, napojów oraz ostrych przypraw, 
    • nie używaj peelingów mechanicznych, wybieraj tylko wersje enzymatyczne oraz glinki w formie maseczek- zwłaszcza białą i czerwoną, 
    • wybieraj preparaty hipoalergiczne, bezzapachowe i najlepiej o najprostszym składzie, 
    • przez cały rok stosuj kremy zawierające filtr SPF 50. Powinny być  filtrami fizycznymi zawierającymi w swoim składzie między innymi tlenek cynku i dwutlenek tytanu.

    Do skóry naczyniowej świetnie sprawdza się krem tonujący do skóry naczynkowej Photoderm AR z Biodermy. Ja mimo tego, że nie jestem posiadaczką s.n bardzo go lubię za to, że również chroni DNA komórek naskórka oraz chroni naczynia włosowate i oczywiście za jego delikatną beżową tonację :)

    W lecie potrafi  zastąpić "ciężkie" podkłady. Pamiętajmy oczywiście, że kremy z filtrami nie działają cały dzień. Więc jak posmarujemy się rano to nie znaczy, że mamy protekcję przez cały dzień :)



    Dobrze w makijażu sprawdza się także podkład w kompakcie dla skóry z problemami naczyniowymi- Compact SPF 30 Sensibio AR z firmy Bioderma.

    • korzystaj z zabiegów w gabinecie kosmetologicznych, które uszczelniają naczynia krwionośne i redukują rumień, idealnie sprawdza się: jonotoforeza, galwanizacja, ultradźwięki, kwasem azelainowy i wiele innych,
    • zamykaj pojedyncze naczynka i eliminuj rumień KLIK
    • stosuj specjalistyczne produkty przeznaczone do pielęgnacji skór naczyniowych, w swoim składzie powinny zawierać:
    - witaminę C (KLIK)

    - witaminę K - usprawniająca gojenie zmian naczyniowych, wspomaga usuwanie rumienia i niweluje widoczność trwale rozszerzonych, teleangiektazji. Jest również składnikiem preparatów likwidujących żylaki i rozszerzone naczynka na nogach,

    - witaminę PP - niedobór tej witaminy powoduje pelagrę, czyli szorstką skórę. Witamina ta wpływa także na normalizację ukrwienia skóry, stąd jest powszechnie stosowana np. u pacjentów z trądzikiem różowatym,

    -rutynę - substancja zmniejsza przepuszczalność naczyń włosowatych oraz zwiększa odporność ich ścian,

    - garbniki chemiczne związki organiczne o charakterze fenolowym, które działają ściągająco na błony śluzowe uszczelniają ściany naczyń włosowatych oraz działają przeciwobrzękowo jak, np. krwawnik pospolity czy oczar wirginijski).


    Wśród składników naturalnych wspomagających pielęgnację cery naczyniowej warto wymienić także inne, np. ekstrakt z miłorzębu japońskiego, arniki górskiej, kasztanowca oraz kwiatu dzikiego mirtu
    • zadbaj o prawidłową dietę: jedz owoce i warzywa zawierające wyżej wymienione witaminki, jedząc duże ilości pietruszki, czarnej porzeczki, owoce dzikiej róży, grejpfruty, pomidory, szpinak czy brokuły
    • warto również stosować suplementy diety, bogate w witaminę C, skrzyp polny i pokrzywę, a także pić napary ziołowe z ruty.
    •  
    Produkty mogę śmiało polecić do pielęgnacji skóry naczyniowej : kosmetyki z witaminą C ( KLIK), Iwostin Capillin, Sensibio Ar Bioderma, Rosaliac AR La- Roche Posay i Kuracja Dermatologiczna z Witaminą C- Ziaja.


    Świetnie jako kuracja uzupełniająca sprawdza się Dermatologiczne Serum Dr Medica.

    W swoim posiada:
    - witaminę C KLIK ,
    - kwas laktobionowy (wzmacnia mechanizmy naprawcze skóry oraz silnie nawilża)
    - azeloglicynę (rozjaśnia przebarwienia, ujednolica nierównomierny i poszarzały koloryt skóry) oraz
    - D-panthenol (działa łagodząco i przeciwzapalnie oraz mocno regeneruje skórę).


    Swoją pielęgnację można uzupełnić  o hydrolat z czarnej porzeczki KLIK ( ja używam go w formie toniku, polecany jest dla cery tłustej, trądzikowej, mieszanej, z trądzikiem różowatym, naczyniowej i dojrzałej ) oraz woda różana.

    Stosując się do wyżej wymienionych zasad, jesteśmy w stanie ograniczyć częstotliwość sytuacji, w których twarz pokrywa się intensywnym rumieńcem. A jak to jest z Waszą pielęgnacją skóry naczynkowej? Jak o nią dbacie? Stosujecie się do wyżej wymienionych zasad? :)

    PS Dziękuję pięknie za wszystkie otrzymane wiadomości odnośnie tematyki kolejnych postów. Postaram się poruszyć wszystkie tematy, dajcie mi trochę czasu :)

     Sylwia Tomaszewska 
    mgr kosmetologii



    21:14

    Kokosowa pielęgnacja

    Kokosowa pielęgnacja
    Witaj :)

    Chyba nie ma oleju roślinnego, który cieszyłby się taką popularnością, jak olej kokosowy, oczywiście tuż obok słynnego złota Maroka-oleju arganowego. :)

    Popularność i sława oleju z kokosa nie wzięła się znikąd; właściwości, wyjątkowy skład oraz wszechstronne możliwości zastosowania sprawiły, że jest on dzisiaj w gronie najchętniej stosowanych olejów roślinnych w pielęgnacji.


    Najlepszy olej kokosowy jest: nierafinowany,virgin, tłoczony na zimno oraz z pierwszego tłoczenia. Rafinowany i bezzapachowy oznacza, że olej był tłoczony w wysokiej temperaturze. Sprawiło to, że produkt jest mocniej przetworzony. Jedyną zaletą oleju kokosowego rafinowanego jest jego wyższy punkt dymienia, czyli możemy go używać w wyższej temperaturze w porównaniu do nierafinowanego

    Dzisiaj wymienię 10 najlepszych moim zdaniem sposobów jego zastosowania :)

    1. Olejowanie twarzy i ciała

    Nadaje się do stosowania na ciało w naturalnej formie, nie trzeba go z niczym mieszać. Odrobinę oleju wystarczy rozgrzać w dłoni i mamy już rozkosznie pachnącą oliwkę.Działa nawilżająco, zmiękczająco i łagodząco. Idealny do pielęgnacji suchej, ściągniętej i łuszczącej się skóry. Przynosi ulgę, zmniejsza zaczerwienienie, eliminuje szorstkość oraz swędzenie. Olej działa też antybakteryjnie i przeciwzapalnie, zapobiega więc pojawianiu się na skórze niedoskonałości. Ale…. posiada tez właściwości komedogenne i niestety może zapychać pory. Dlatego nie będzie tak samo dobrze służył wszystkim typom cery (najlepiej sprawdzi się w pielęgnacji cery suchej).


    2. Olejowanie włosów

    Genialnie sprawdza się w olejowaniu włosów! Bierze aktywny udział w naturalnych procesach odbudowy uszkodzonej struktury włosów, nawilża je i chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Olej wnika w cebulki, odżywia je i dostarcza niezbędnych składników mineralnych, takich jak potas, cynk czy magnez.

    Zamyka łuskę włosa, dzięki czemu staje się on miękki, lśniący, a końcówki nie rozdwajają się. Oprócz tego, że olej kokosowy odżywia skórę głowy, pobudza cebulki włosa do regeneracji, to również skutecznie leczy łupież.

    Przywraca włosom miękkość, gładkość i połysk. Sprawia, że stają się mocne, bardziej elastyczne i sprężyste.

    Istnieją różne sposoby olejowania włosów: na sucho, na mokro, z odżywką czy też pokrycie włosów czystym olejem. Ja osobiście preferuję olejowanie na sucho. Olej nakładam na całą długość włosów, zwłaszcza na końcowe partie. Trzymam na włosach 2-3h, po czym myję włosy szamponem.


    3. Na ratunek

    Olej kokosowy działa jak kompres na podrażnioną, zaczerwienioną, swędzącą i piekącą skórę. Można go stosować na przykład po opalaniu i depilacji, aby przyspieszyć gojenie się drobnych ran i skaleczeń.Łagodzi świąd, szczypanie czy ból po ukąszeniu komara lub innego owada, dzięki zawartości kwasu laurynowego, który działa antybakteryjnie.

    4. Dodatek do kąpieli

    3 łyżki oleju kokosowego dodajemy do wanny pełnej wody. Po takiej kąpieli skóra jest zmiękczona, nawilżona oraz ujędrniona. Inne oleje mają zbyt ciężką konsystencję i za mocno oblepiają skórę (czasami też opadają na dno wanny), a delikatny olej kokosowy na szczęscie sprawdza się idealnie w tym zastosowaniu.


    5. Balsam do ust

    Kolejnym świetnym zastosowaniem bohatera tego wpisu jest używanie go jako balsamu do ust. Latem jak i zimą olej kokosowy ochroni delikatną i wrażliwą na czynniki zewnętrzne skórę ust przed przesuszeniem, pękaniem i pierzchnięciem oraz nada im delikatny połysk.

    6. Jako krem do golenia

    Jeśli masz wrażliwą skórę, która nie toleruje składników pianek do golenia, spróbuj zastąpić je olejem z kokosa, który nawilża ją do tego stopnia, że przypuszczalnie po prysznicu nie będziesz musiał/musiała użyć balsamu do ciała. Olej kokosowy w pielęgnacji skóry nie wywołuje podrażnień.



    7. Olejek do masażu

    Naturalny i przyjemny kokosowy zapach sprawia, że olej kokosowy to doskonały zamiennik przetworzonego olejku do masażu. Dodatkowym atutem jest delikatna konsystencja i skład wolny od barwników i syntetycznych substancji zapachowych.

    8. Wzmacnia paznokcie

    Wcierając preparat w płytkę paznokcia wzmacnimy ją i zmniejszymy jej kruchość. Olej świetnie pielęgnuje też skórki wokół paznokci, które dodatkowo są zmiękczone i nawilżone.

    Dla jeszcze większego efektu można zastosować maseczkę na paznokcie: nakładamy na paznokcie grubą warstwę oleju kokosowego, owijamy rękę woreczkiem foliowym i ręcznikiem, Czekamy 15 minut i zmywamy całość wodą.


    9. Idealny dla niemowląt i przyszłych mam

    W pielęgnacji delikatnej skóry małego dziecka olej z kokosa świetnie sprawdzi się jako dodatek do kąpieli, zastąpi oliwkę, krem pielęgnacyjny oraz złagodzi podrażniania skóry pod pieluszką. Idealny też do pielęgnacji kobiecych piersi podczas karmienia; szybko regeneruje oraz koi podrażnioną skórę.

    Nawilża coraz bardziej napinającą się skórę i chroni przed pojawieniem się rozstępów.

    PAMIĘTAJMY: że olej kokosowy jest w 100% naturalnym środkiem i nie zawiera szkodliwych substancji chemicznych, dzięki czemu jest całkowicie bezpieczny dla przyszłej mamy oraz jej dziecka. Olej możesz go stosować przez cały okres ciąży.



    10. Baza domowego peelingu do ciała

    Cukier lub kawa + olej kokosowy = peeling idealny. Olej połączy drobinki cukru czy zmieloną kawę w jednolitą masę i ułatwi wykonywanie peelingu. Przy okazji pozostawi na skórze ładny zapach i warstwę okluzyjną, która ochroni ją przed utratą wilgoci.

    I dodatkowe wykorzystanie oleju kokosowego : asystent w kuchni :)

    Olej kokosowy możesz również dodawać w kuchni do sałatek, ciast, koktajli czy deserów. Zawiera głównie tłuszcze nasycone, możesz go używać też do smażenia. Ma korzystny wpływ na układ odpornościowy.

    Zwalcza bakterie, oraz powodującego drożdżycę Candida albicans. Dodatkowo wchłonięte w układzie pokarmowym kwasy tłuszczowe odżywiają skórę " od wewnątrz", pomagając w jej odbudowie.

    Umożliwia też wchłanianie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach -A i E, które są niezbędne dla zachowania zdrowia skóry, oraz innych np. witaminy D i K.


    Domowe pralinki raffaello.


    A jak to jest u Was z olejem kokosowym? Lubicie? Używacie? Jeśli tak to w jaki sposób i do czego?:)

      Sylwia Tomaszewska
    mgr kosmetologii

    21:14

    O pewnym drożdżaku co potrafi namieszać ;)

    O pewnym drożdżaku co potrafi namieszać ;)
    Dziś będzie o Łojotokowym Zapaleniu Skóry, pewnie głośno wzdychniesz i powiesz "oj nieeee". To nie jest post dla mnie. Jakie ŁZS? Ale nie daj się zmylić i upewnij się czy na pewno nie trafiłam z dzisiejszym postem w Twój problem. Stosowałaś/ stosowałeś już wiele kremów nawilżających, regenerujących i efektów zero? W okolicy płatków nosa, brwi i czoła zauważasz delikatne łuszczenie? Czasami dodatkowo występuje łupież, zaczerwienienie i świąd?

    Jeśli przynajmniej na jedno pytanie Twoja odpowiedź brzmi TAK, to mowa o Łojotokowym Zapaleniu Skóry, za który odpowiedzialny jest drożdżak Pityrosporum (zwany Malassezia). Zatem zamiast dawać mu kolejną pożywkę w postaci bogatego, lipidowego kremu wygoń go prawidłową pielęgnacją i leczeniem ;)



    Rozpoznanie

    ŁZS objawia się łuszczeniem w okolicy płatków nosa, brwi i czoła. Z biegiem czasu może zająć większe obszary: powieki, brodę i policzki. Potrafi pojawić się też na granicy włosów oraz na ciele (pachy czy narządy płciowe). Łuszczeniu często towarzyszy zaczerwienienie oraz swędzenie.

    Możemy też zauważyć drobne krostki i grudki. ŁZS występuje też na owłosionej skórze głowy i jest wywołane przez ten sam szczep drożdżaków co łupież. Pamiętajmy, że nie każdy łupież jest jednak łojotokowym zapaleniem skóry, chociaż walkę z nim toczymy w podobny sposób.



    Łuszczenie najczęściej kojarzone jest z suchością skóry. Błędnie osoby szukają wtedy mocno nawilżającego kremu, który w tym przypadku nie zda egzaminu. Niestety w ten oto sposób powstaje wiele niepoprawnych opinii na temat wielu produktów ( czytelniczki wizażu czy innych forów kosmetycznych strzeżcie się). ;)

    Przy czym musimy pamiętać, że nawilżenie w przypadku ŁZS jest bardzo potrzebne, bo jeśli skóra przewlekle się łuszczy i ma uszkodzoną barierę naskórkową to jest odwodniona.

    Drożdżak Malassezia najbardziej uaktywnia się zimą, w lecie standardowo skóra przysparza nam mniej problemów (chyba, że przesadzimy z opalaniem). Wtedy więcej czasu spędzamy na świeżym powietrzu i wzmożona synteza wit. D, która łagodzi wiele zapalnych chorób skóry.

    Przyczyny

    Do przyczyn zaliczymy: czynniki genetyczne, ogólne osłabienie organizmu, czynniki środowiskowe, np. temperatura, wilgotność, zmiany hormonalne, stres oraz nadmierne zmęczenie, niewłaściwa higiena*, nadmiernie stosowane detergenty (substancje oczyszczające, przeciwbakteryjne, alkohol, zaburzenia psychiczne, np. depresja, choroby neurologiczne, np. choroba Parkinsona, choroby immunologiczne, zwłaszcza występowanie wirusa HIV.


    Tu się chwilkę zatrzymam odnośnie higieny, brak jej oczywiście, że niedopuszczalne ale nadmierna higiena również. Ulegliśmy zbyt dużej bakteriofobii, chcemy zniszczyć do cna wszystkie bakterie. Tymczasem kąpiele 3 razy dziennie, czy dezynfekowanie domestosem każdego metra kwadratowego przyczynia się do alergii i atopii.

    Leczenie i pielęgnacja

    Leczenie Łojotokowe Zapalenie Skóry leczymy stosując substancje przeciwgrzybicze, przeciwzapalne. Zbawienne działanie ma też przyjmowanie doustnie selenu.

    W przypadku wystąpienia łojotokowego zapalenia skóry głowy podstawą jest zastosowanie leczniczego szamponu z dodatkiem ketokonazolu, cyklopiroksu, siarczku selenu, pitytionan cynku czy kwasu salicylowego. Używając szamponu, należy jednak pamiętać o przestrzeganiu zaleconego czasu jego stosowania. Nie powinno się skracać terapii nawet, gdy objawy ustąpią wcześniej.

    Skórę objętą ŁZS należy myć ją w delikatnych preparatach oczyszczających (Lipikar, Physiogel, Cetaphil Sylveco czy żele do higieny intymnej).

    Świetnie sprawdza się od czasu do czasu myć skórę pianą z szamponu przeciwłupieżowego (Oliprox, Biosulfo z Ziaji czy Stieprox).



    Kremy, które zawierają substancje przeciwgrzybicze, kojące, równoważą poziom dobrych bakterii na skórze: Kerium DS., Sensibio DS krem Bioderma, Octopirox czy seria z Pharmaceris.

    Szczegółowo napiszę o Kerium DS krem La Roche Posay, który sama stosuję i spokojnie mogę Ci polecić bo zdaje egzamin na 5 z wielkim + ;)


    Skład według INCI

    Aqua/Water, Isononyl Isononanoate, Glycerin, Dimethicone, Ammonium Polyacryldimethyltauramide / Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Myristyl Myristate, Stearic Acid, Potassium Cetyl Phosphate, Zinc, PCA, Glyceryl Stearate SE, Sodium Hydroxide, Palmitic Acid, Disodium EDTA, Capryloyl Glycine, Vitreoscilla Ferment, Citric Acid, Xanthan Gum, Acrylates Copolymer, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Piroctone Olamine, Parfum/Fragrance.



    Preparat w składzie posiada octopirox (pirokton olaminy) substancję o działaniu przeciwzapalnym i przeciwgrzybiczym, probiotyk termalny (Vitreoscilla Ferment) w stężeniu 5%, przeciwbakteryjny i regeneracyjny cynk PCA oraz kojącą wodę termalną.

    Krem ten oprócz standardowego działania przeciwgrzybiczego, wzmacnia też naturalną odporność skóry, poprzez wyrównanie równowagi mikrobiomu.




    Kerium DS przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji.

    Niewielką ilość produktu należy nanieść na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy. Dla uzyskania najlepszych efektów, najlepiej stosować rano i/lub wieczorem można stosować regularnie przez wiele miesięcy.
    Pojemność 40ml. Cena od 35-45 zł.

    Niestety osoby, których dotyczy ŁZS muszą zdawać sobie sprawę, że jeśli już raz grzybek się uaktywnił, będzie nawracał w stresowych sytuacjach czy w czasie obniżonej odporności.

    To by było na koniec dziś, mam nadzieję że dzisiejszy wpis uświadomił Ci ,że nie wszystko suche co się łuszczy ;) Złośliwy drożdżaczek o zacnej nazwie Pityrosporum potrafi namieszać ;)

    Sylwia Tomaszewska
    mgr kosmetologii

    18:22

    Błędy w pielęgnacji twarzy, które masz na sumieniu :)

    Błędy w pielęgnacji twarzy, które masz na sumieniu :)
    Cześć!

    Pracując w zawodzie zauważyłam pewne wzorce i stale powtarzające się kosmetyczne potknięcia. Postanowiłam więc przerwać to błędne koło i wypunktować niewłaściwe podejście w pielęgnacji skóry twarzy.

    Błędy w pielęgnacji twarzy, mogą nas drogo kosztować. Możemy zafundować sobie nie tylko gorszy stan skóry, który przełoży się na kiepski wygląd ale również zaszkodzi jej na dłużej, np. roznosząc po twarzy bakterie prowadzące do powstawania stanów zapalnych lub powodując bardzo trudne do zredukowania plamy. Jakie to błędy? I dlaczego tak ważne jest, aby ich nie popełniać?



    Brak demakijażu

    To pierwszy, podstawowy i najbardziej powszechny błąd w zestawieniu. Dlaczego śpimy w makijażu? Najczęstszą przyczyną jest po prostu zmęczenie, np. po ciężki dniu lub imprezie. AŁĆ! To poważny cios dla naszej skóry.

    Najgorzej jeśli ta praktyka stanie się Twoim nawykiem. Nieważne jak mocno jesteś zmęczona, zawsze pamiętaj o demakijażu. Noc to bardzo ważny czas dla regeneracji skóry, pozostawiając na niej kosmetyki, nie pozwalamy jej oddychać. Dodatkowo podkład wraz z zanieczyszczeniami zebranymi na skórze w ciągu dnia zalepia nasze pory, przez co później tworzą się wypryski. Taka skóra nie będzie też dotleniona i będzie mniej odporna na szkodliwe działanie wolnych rodników powodujących jej starzenie

    Pamiętaj aby przed przystąpieniem do demakijażu twarzy, umyć dokładnie ręce. Bo to właśnie nimi będziesz oczyszczać swoją twarz ;).



    Nie używasz kremu pod oczy

    Jesteś po 20-tce ? Jeśli tak to najwyższy czas na stosowanie kremu pod oczy. Skóra w tej okolicy jest o wiele bardziej wrażliwa i wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Nie traktuj jej tym samym kremem co resztę twarzy!!

    Preparaty dobrane do tego obszaru mają więc znacznie delikatniejszy skład i zawierają mniej podrażniających substancji. Co więcej, skóra wokół oczu sprawia inne problemy niż skóra twarzy. Okolice oczu wymagają działania niwelującego obrzęki czy cienie. Wybieraj preparaty, które mają w swoim składzie kwas hialuronowy, retinol pobudzający naskórek do regeneracji oraz koenzym Q10 poprawiający jędrność naskórka. Świetnie działają również produkty zawierające ceramidy oraz wyciągi z soi. Cienką skórę pod oczami należy wzmacniać nie tylko kremami, ale także żelami i emulsjami, które zawierają witaminę C i E i wyciąg z aloesu. (świetnie zdają egzamin rano, gdy niewyspanie wita nas „worami pod oczami” ;))



    Nie stosujesz kremów z filtrem przeciwsłonecznym

    Jak dobrze, że kult opalania jest już dawno nie w modzie ;) Jeśli nie chcesz się zbyt szybko zestarzeć, pragniesz wyeliminować fotostarzenie i czerniaka to MUSISZ używać filtrów. Na negatywny wpływ narażona jest każda skóra, bez względu na jej rodzaj.

    Ochrona przed UV jest ważna przez cały rok, nie tylko latem. Promieniowanie dociera do skóry również zimą. Krem z filtrem należy więc nakładać codziennie, niezależnie od pory roku i pogody. Zmieniać możemy jedynie wysokość filtra.Latem wartość SPF nie powinna być niższa niż 30, najlepiej, aby wynosiła 50. Zimą wartość filtra może być nieco niższa umówmy się , 30 będzie ok, jeśli mamy na uwadze , że nie wybieramy się na długi spacer czy rower.



    Nie myjesz akcesoriów do makijażu

    To trochę tak jakby zapomnieć o myciu rąk. Czyszczenie pędzli używanych podczas makijażu, powinno stać się elementem naszej rutyny. Na akcesoriach gromadzą się resztki kosmetyków a same pędzle stają się prawdziwym siedliskiem bakterii. Brudne pędzle/ gąbeczki sprzyjają przede wszystkim zatkanym porom oraz przyczyniają się do powstawania wyprysków.

    Najlepiej do czyszczenia tych przedmiotów sprawdzą się olejki myjące. mydła antybakteryjne czy szampony o prostych składach.

    Jak często? Najlepiej codziennie, trochę to nierealne bo musiałybyśmy mieć po kilka kompletów pędzli. Umówmy się raz tygodniu to taki mus. Natomiast beauty blendery czyścimy każdego dnia.



    Zapominasz o pielęgnacji szyi i dekoltu

    Pamiętajmy, że skóra szyi i dekoltu to wizytówka naszego wieku. W obrębie tych partii skóra jest bardzo podatna na starzenie się z tego względu wymaga ona szczególnej pielęgnacji. Niestety nakładając krem/ serum czy maskę na twarz często zapominamy o tym, żeby aplikować go również na szyję i dekolt.

    Skóra tych okolic jest znacznie cieńsza niż na twarzy. Niewielka ilość włókien kolagenowych, powoduje, że przy nieodpowiedniej pielęgnacji lub jej braku skóra w tych okolicach wiotczeje. Natomiast mała ilość gruczołów łojowych wpływa na słabe zatrzymywanie wilgoci w skórze. Konsekwencje zaniedbywania codziennej pielęgnacji na pewno będą zauważalne wraz z wiekiem.

    Więc: nie zapominajmy o okolicy szyi i dekoltu , bo przecież gdy będziemy mieć trochę więcej lat też będziemy chciały zakładać bluzki/ sukienki z dekoltem ;) Chyba że wolicie golfy ;)



    Zbyt często zmieniasz kosmetyki

    Kosmetyk musi mieć czas, aby w pełni ujawnić swoje działanie. Dotyczy to każdego rodzaju kosmetyków; ujędrniających, nawilżających czy przeciwtrądzikowych. Pierwszych widocznych efektów możemy się spodziewać zazwyczaj dopiero po upływie ok. 3-4 tygodni. Nie należy od razu więc zmieniać kremu na inny, jeśli nie zaobserwujemy poprawy kondycji skóry po kilku dniach stosowania. Cierpliwości, reklamy telewizyjne to nie rzeczywistość ;)

    Używasz przez dłuższy okres tych samych kosmetyków


    Nie popadajmy też z skrajności w skrajność. Kosmetyk, który świetnie sprawdzał się kilka miesięcy teraz może nie przynosić żadnych efektów. Nasza skóra potrafi uodpornić się na substancje zawarte w kremach i coraz słabiej będzie reagowała na ich działanie.

    Bardzo korzystny wpływ przynosi skórze stymulacja rozmaitymi substancjami takimi jak witaminy, ceramidy, i składniki higroskopijne. Rzadko możemy znaleźć wszystkie wyżej wymienione składniki w jednym preparacie.

    Ja zawsze polecam swoim pacjentkom/ pacjentom po zużyciu dwóch opakowań ulubionego produktu sięgnąć po inny krem, a po jakimś czasie można oczywiście wrócić do wcześniejszego kosmetyku.

    Z pewnością można by wymieniać i wymieniać, ale wydaje mi się, że jak na pierwszy raz odnośnie pielęgnacyjnych grzechów przedstawiłam Wam dużo informacji ;)

    PS raz raz bierz się za mycie pędzli ;)


    Sylwia Tomaszewska
    mgr kosmetologii

    22:55

    TOP 5 zabiegów na chłodniejsze dni

    TOP 5 zabiegów na chłodniejsze dni
    Witaj :)

    Widząc statystyki bardzo mi miło, że poprzedni post cieszył się tak wielkim zainteresowaniem. Ponad 2 tysiące wyświetleń. Wow 😊 Mam nadzieje , że kolejne będą miały również takie powodzenie. Mam w głowie dużo pomysłów na kolejne posty, ale oczywiście czekam również na Wasze propozycje ;)

    W tym poście przedstawie Wam top 5 zabiegów, które są idealne w chłodne dni, przynoszą zadowalające efekty i na które nie wydacie fortuny ;)

    Jest pewna grupa zabiegów, które można wykonywać tylko późną jesienią czy zimą. Jesteśmy teraz zdecydowanie mniej narażeni na oddziaływanie promieni słonecznych, a co za tym idzie, bezpieczniejsi i gotowi na rekonwalescencję po zabiegową, zakładającą bezwzględne unikanie ekspozycji na słońce. Warto więc wykorzystać aktualną pogodę na profesjonalną pielęgnację w gabinecie.

    Moja Top 5-tka:
     
    1. Mikrodermabrazja diamentowa

    2. Zamykanie naczynek/ redukcja rumienia

    3 Złuszczanie kwasami/ Peelingi chemiczne

    4. Depilacja laserowa

    5. Usuwanie włókniaków.



    Mikrodermabrazja

    To chyba jeden z moich ulubionych zabiegów. Złuszczanie mechaniczne, nazywana też mikropeelingiem kontrolowanym. Pozwala na powolne ścieranie powierzchni skóry, mikrowarstwa po mikrowarstwie, aż do pożądanego poziomu.



    Zabieg wykonuje się go specjalną głowicą zakończoną WYSTERYLIZOWANYMI KOŃCÓWKAMI zakończonymi diamentem. Nie przez przypadek wykorzystałam do napisania tego stwierdzenia drukowanymi literami. Jest to część urządzenia , które jest w bezpośrednim kontakcie z Waszą skórą. Naprawdę uczulam i przestrzegam wybierajcie gabinety gdzie czystość i higiena jest na najwyższym poziomie. W końcu zdrowie najważniejsze i „ popisukanie” płynem dezynfekującym nie wystarczy.

    Jeśli nie jesteście pewni/pewne czy w danym gabinecie przeprowadzony jest poprawny cykl sterylizacji poproście o pokazanie Wam końcówki którą będzie wykonywany zabieg. Macie do tego prawo. Tak powinny wyglądać końcówki do mikrodermabrazji zapakowane w pakiety i wysterylizowane w autoklawie.



    Jeśli borykasz się z trądzikiem, rozszerzonymi porami, zaskórnikami, łojotokiem, przebarwieniami lub bliznami zabieg ten będzie strzałem w dziesiątkę.

    Świetne efekty przynosi również w odmładzaniu skóry, skóra uzyskuje świetlisty blask, następuje regulacja wydzielana sebum oraz poprawia się mikrokrążenie. Mikrodermabrazja może też poprzedzać inne zabiegi kosmetyczne, a wręcz przy skórach opornych czy z zaawansowanym „problemie” jest wskazana, np przed eksfoliacją kwasami.

    Zaletą mikrodermabrazji jest wysoka skuteczność, uzyskanie natychmiastowego efektu i całkowita bezbolesność. Ilość zabiegów, bardzo indywidualna. Odstęp 7-14 dni.

    Zamykanie naczynek / redukcja rumienia

    Chyba każdy zna osobę, która „wiecznie” ma zaczerwieniony nos lub policzki. Nic dziwnego bo zmiany w układzie naczyniowym pojawiają się coraz częściej i należą do tzw. chorób cywilizacyjnych.

    Cechuje je zaczerwieniona skóra, rumień na policzkach, pękające naczynka na twarzy, dekolcie oraz szyi. Co jest tego przyczyną? Powodów jest kilka. Do największych czynników możemy zaliczyć stres, złe odżywianie, palenie papierosów, pikantne przyprawy, zanieczyszczenie środowiska, jak i oczywiście predyspozycje genetyczne.

    Najpopularniejszą metodą zamykania rozszerzonych naczynek jest zastosowanie systemu IPL. Laser emituje energię cieplną, która zamyka rozszerzone naczynia. Metoda ta sprawdza się tylko w przypadku płytko umiejscowionych naczynek krwionośnych i rumienia.


    Jeśli chodzi o naczynka punktowe i bardziej widoczne najlepiej sprawdza się elektrokoagulacja (tzw. diatermia chirurgiczna). Naczynka zamykają się na skutek dotknięcia specjalną elektrodą, która za pomocą prądu wysokiej częstotliwości powoduje koagulację tkanek. Przeciwwskazania:ciąża, karmienie piersią, metalowe implanty, zastawki i problemy z sercem.



    Jest również kriochirurgia sprawdza się u osób, u których nie można zastosować elektrokoagulacji, w zabiegu wykorzystywany jest podtlenek azotu lub ciekły azot. Jeśli chodzi o zalecenia po zabiegowe, to: nie dźwigamy, nie schylamy się gwałtownie; siłownia i mycie okien odpada ;) W skrócie unikamy wysiłku przez 4-5 dni.

    Peelingi chemiczne/ Złuszczanie kwasami

    Obok mikrodermabrazji to mój ulubiony zabieg ;) Odnoście peelingów chemicznych można by było napisać oddzielny post. Baaaa, nawet nie jeden.Dziś będzie w skrócie.

    W zależności od rodzaju indywidualnie dobranego peelingu działają w różny sposób: ujędrniając, rozjaśniając, wygładzając skórę, regulując wydzielanie serum,likwidując blizny, działając antytrądzikowo czy spłycając zmarszczki. Jest bardzo wiele rodzajów peelingów. Przykładowo mlekowy przywraca odpowiednie nawilżenie suchej skórze. Cytrynowy uszczelnia naczynia i rozjaśnia przebarwienia. Przy skórach problematycznych super sprawdza się migdał, salicylowy czy pirogronowy. Dla wrażliwej i naczynkowej kwas azelainowy. Można by wymieniać i wymieniać...

    Przynajmniej 1 raz roku, każda skóra powinna "przejść" serię zabiegów złuszczających. Podkreślam każda, naczynkowa również :) Jeśli chodzi o ilość i częstotliwość zabiegów, musimy przede wszystkim określić, jaki efekt końcowy chcemy osiągnąć. Dużo zależy od kondycji i tolerancji naszej skóry na kwas oraz stosowanego stężenia.

    Średni odstęp między jedną eksfoliacją, a drugą to 7-14dni. Nie mam tu na myśli złuszczania głębokiego (np. retinolem lub peelingu ziołowego), gdzie odstęp miedzy zabiegami jest dłuższy.

     

    Co do łuszczenia to jest to tak zwany skutek uboczny. Są skóry, które się łuszczą intensywnie inne mniej. Zapewniam Was, że nie ma to wpływu na efektowność zabiegu.Jest rowniez grupa kwasow po ktorych wcale się nie bedziemy łuszczyć 😊Ważna jest oczywiście pielęgnacja po zabiegowa; nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie skóry. Idealnie sprawdzą się delikatne kremy (Cetaphil, Alantan, Cicaplast, Cicabio). Całkowicie zakazane jest korzystanie z solarium i innych kąpieli słonecznych. Basen, sauny i kriokomory też sobie odpuśćmy, najlepiej na tydzień. Nie odrywamy łuszczącego się naskórka!

    Obowiązkowe jest stosowanie kremów z filtrem, najlepiej SPF50 (pamiętajmy, że krem zaaplikowany np. przed pracą o godzinie 7 rano nie działa przez cały dzień z równą skutecznością. Dlatego po około 4 godzinach powinno aplikować się go ponownie). W czasie kuracji nie używamy, kremów z antybiotykami, produktów zawierających alkohol oraz nie robimy peelingów, które mogą dodatkowo podrażniać. Ja najczęściej do mycia twarzy w pielęgnacji po zabiegowej polecam preparaty dla dzieci ;)

    Mogę zapewnić Was, że peelingi chemiczne potrafią odmienić całkowicie kondycję i wygląd Waszej skóry. Uwierzcie, że w okresie jesienno- zimowym nie ma dnia w którym nie mam przynajmniej jednego pacjenta na eksfoliację kwasami.

    Depilacja laserowa

    Nasuwa się pytanie po co teraz? Przecież lata nie ma, a w zimę gładkie ciało nie jest takie, hmm…niezbędne. Przynajmniej niektórym ;)) a tak serio, takie myślenie to błędne koło. O depilacji znowu sobie przypomnimy już wiosną, a najbardziej latem wyciągając z szafy ulubione szorty ;) Wtedy niestety będzie już za późno.

    Zabieg fotodepilacji, składa się z kilku etapów. Najpierw zawarta w łodydze włosa melanina pochłania z wiązki lasera odpowiednią ilość światła. Następnie rozprasza uzyskane w ten sposób ciepło do sąsiadujących z nią tkanek (zjawisko to nosi nazwę selektywnej fotodermatozy). Ciepło uszkadza mieszek włosowy oraz komórki, które biorą udział w procesie tworzenia nowego włosa. Podczas tego zabiegu można usunąć wyłącznie te włosy, które mają wystarczającą ilość melaniny i znajdują się w fazie anagenu, czyli aktywnego wzrostu.



    Żeby pozbyć się owłosienia potrzeba 5-10 zabiegów, co 4-7 tygodni. Ilość zabiegów i odstęp miedzy zabiegami zależy od epilowanego miejsca i typu włosów. Im ciemniejszy i mocniejszy to w tym wypadku rewelacja ;)

    Ja przed wykonaniem zabiegu zawsze przeprowadzam wywiad, opowiadam jak wygląda zabieg. Następnym etapem jest wypełnienie karty przez pacjenta/ pacjentkę, a następnie dobieram parametry i działam. Odczucia? Najważniejsze: nie boli. W czasie zabiegu czuje się ciepło i lekkie mrowienie.

    Przez przynajmniej 4 tygodnie po zabiegu skóry nie wolno opalać ani nie stosować preparatów o działaniu złuszczającym. Pomiędzy kolejnymi zabiegami włosy można obcinać i golić, nie wolno ich wyrywać pęsetą ani usuwać za pomocą wosku. Epilację można wykonywać zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Zabieg nie wyklucza nas z życia codziennego, więc jeśli korzystanie z depilacji laserowej chcecie zachować w tajemnicy przed znajomymi to spokojnie, da się ;)

    Jest bezpieczna i trwała, metodą wyróżnianą wśród tradycyjnych sposobów usuwania owłosienia. Inne metody niosą niestety za sobą ryzyko wrastania włosów czy pojawienia się reakcji alergicznych - nie wspominając o zapaleniu mieszków włosowych. Swoją drogą osoba, która wymyśliła urządzenie do depilacji laserowej powinna dostać Nobla ;) Tak, też to stwierdzisz, jak pozbędziesz się zbędnego owłosienia. Chociaż nie jest najtańsza, na pewno należy do najbardziej opłacalnych inwestycji w urodę.




    Usuwanie włókniaków

    Najpierw kilka podstawowych informacji. Co to są włókniaki? Są to zmiany skórne wyglądem przypominające małe guzki o barwie zbliżonej do koloru skóry. Mogą osiągać wielkość o 2 mm do 1,5 cm, a ich struktura jest przesuwalna względem podłoża. Mogą pojawić się wszędzie, ale najczęściej na szyi, karku, w okolicy pachwin lub na skórze kończyn.Na twarzy niestety także. Mogą mieć postać miękką lub twardą.Ich obecności nie towarzyszą żadne dolegliwości, nie swędzi, nie boli, a same w sobie nie stanowią zagrożenia. Jedynie co to niestety nie dodają nam uroku i potrafią się „rozsiewać”.








    Metody usuwania włókniaków: chirurgiczną, z użyciem kriochirurgii, za pomocą lasera czy termo koagulacji (elektrokoagulacji)

    Napiszę o metodzie , którą wymieniłam jako ostatnią, ze względu na to, że to właśnie elektrokoagulacją najczęściej usuwam tego rodzaju nieoproszonych gości u moich pacjentów. Jest to bardzo szybki, bezpieczny i skuteczny zabieg.

    Polega na działaniu prądem wysokiej częstotliwości na białka budujące tkanki, co prowadzi do podwyższenia jego temperatury i uszkodzenia. Białko ścina się, dzięki czemu tkanka łatwo może zostać usunięta. Podczas zabiegu nie narusza się ciągłości skóry, przez co nie dochodzi do trwałych przebarwień i blizn. Długość trwania zabiegu, chwila dosłownie chwila. Chyba , że zmian jest ponad 30 to wtedy potrzebuję około 15 minut ;) Tak naprawdę więcej czasu zabiera przygotowanie pacjenta , niż sam zabieg.

    Bezpośrednio po zabiegu elektrokoagulacji może wystąpić delikatne zaczerwienienie i obrzęk, który mija jeszcze tego samego dnia. Kilka dni, utrzymywać się mogą mikroskopijne strupki Przeciwwskazania? Oczywiście ciąża, karmienie piersią, metalowe implanty, zastawki i problemy z sercem ( migotania przedsionków itd.) ze względu, że działamy prądem o wysokiej częstotliwości.


    To by było na tyle ;) A Wy korzystaliście z wyżej wymienionych zabiegów? Jeśli tak to jakich? :)


    mgr Sylwia Tomaszewska
    kosmetolog
    Copyright © 2016 Laboratorium kosmetologa , Blogger